Pami臋tnik kupiony za grosze od pewnego przestraszonego podr贸偶nika. Pismo jest identyczne jak w poprzednim.
Kiedy si臋 ockn膮艂em, do moich uszu dochodzi艂 gdzie艣 z g贸ry ledwie s艂yszalny, cichy szmer. Przez szczeliny w stropie delikatnie s膮czy艂o si臋 艣wiat艂o. Wstaj膮c zauwa偶y艂em, 偶e znajduj臋 si臋 w jakiej艣 komnacie, kt贸ra przypomina艂a znany mi z opowie艣ci pok贸j pod piaskami pustyni Jakundaff. W pewnej chwili, w oddali, dostrzeg艂em ma艂膮 biblioteczk臋 - by艂a bardzo stara, jej spr贸chnia艂e p贸艂ki rozpada艂y si臋 nawet po najl偶ejszym dotkni臋ciu. Na szcz臋艣cie ksi膮偶ki by艂y w lepszym stanie. Po艣r贸d nich znalaz艂em interesuj膮ce opowie艣ci na temat niebezpiecze艅stw podr贸偶y, a w innej przeczyta艂em porady dotycz膮ce sporz膮dzenia ,,Mikstury odzyskania wzroku", wszystkie one by艂y do艣膰 du偶e. Jednak ksi膮偶ka, kt贸ra mnie zaintrygowa艂a by艂a ma艂a, niepozorna, br膮zowa o poz艂acanych brzegach. Jej tytu艂 (,,Spostrze偶enia o jeziorze Amros") od razu mnie zainteresowa艂. Ku mojemu zdumieniu jej strony by艂y bia艂e, a czcionka gruba i wyrazista. Tre艣膰 ksi膮偶ki m贸wi艂a o tajemniczej wysepce po艂o偶onej na wodach wspomnianego wy偶ej jeziora Amros, jednak moj膮 uwag臋 przyku艂 tekst: ,,M贸wi膮, 偶e na tej wysepce jest co艣 cennego". Postanowi艂em natychmiast odnale藕膰 owe jeziorko, jednak przypomnia艂em sobie, 偶e jestem pod ziemi膮 i nie znam drogi do wyj艣cia. Zda艂em si臋 na w艂asn膮 intuicj臋 i ruszy艂em...

***
Nie min臋艂o nawet kilka chwil, kiedy w oddali zobaczy艂em dziur臋. Poniewa偶 nie widzia艂em innej drogi zacz膮艂em zbli偶a膰 si臋 do dziury w celu spuszczenia si臋 na linie. I nagle z do艂u dobieg艂 do mnie przera藕liwy chrobot, spojrza艂em w d贸艂 - to by艂 olbrzymi skorpion! Jego kolec jadowy wygl膮da艂 tak, jakby tylko czeka艂 na 艂atwowiern膮 ofiar臋. 艢mier膰 min臋艂a mnie zaledwie o metr, nadal przestraszony odwr贸ci艂em si臋 i poszed艂em w innym kierunku. Po kilku minutach marszu, za zakr臋tem wpad艂em na du偶膮 przestrze艅, w kt贸rej rogach znajdowa艂y si臋 4 d臋bowe drzwi. Nieopodal na ziemi le偶a艂y trzy szkatu艂y: z艂ota, srebrna i br膮zowa, na ich wiekach znajdowa艂a si臋 inskrypcja, kt贸ra by艂a niemo偶liwa do rozczytania. Drzwi r贸wnie偶 mnie zaintrygowa艂y obok ka偶dych widnia艂a tabliczka m贸wi膮ca odpowiednio dla drzwi pierwszych: "Skarb jest za drzwiami 2 lub 3"; dla drzwi drugich: "Skarb jest za drzwiami 1 lub 4"; dla trzecich: "Za tymi drzwiami jest skarb"; dla czwartych: "Za tymi drzwiami nie ma skarbu".

Wiadomo艣ci by艂 sprzeczne wi臋c uzna艂em, 偶e kt贸re艣 z drzwi k艂ami膮. Jednak zaciekawiony spr贸bowa艂em otworzy膰, kt贸re艣 ze drzwi (zapominaj膮c o wzmiance, o potworach!) - drzwi numer 4 otwar艂y si臋 szeroko - za nimi sta艂a drabina prowadz膮ca w gor臋, pocz膮艂em otwiera膰 reszt臋 drzwi - za ka偶dymi z nich znajdowa艂a si臋 drabina, jednak uzna艂em, 偶e nie jestem gotowy, aby zobaczy膰 to co si臋 tam znajduje tote偶 zawr贸ci艂em. Co do szkatu艂 - wszystkie trzy by艂y zamkni臋te. Postanowi艂em jednak zapisywa膰 drog臋 w moim notesiku, w nadziei, 偶e w przysz艂o艣ci wr贸c臋 tu, aby ostatecznie rozwik艂a膰 t臋 tajemnic臋. Po znalezieniu tych wszystkich sekret贸w by艂em bardzo podekscytowany - za wszelk膮 cen臋 chcia艂em wydosta膰 si臋 st膮d, aby zdoby膰 wi臋cej informacji. Jednak nie by艂o mi jeszcze dane ujrze膰 wyj艣cia - przede mn膮 wyros艂y olbrzymie drzwi, kt贸re mimo swojego starego wygl膮du nie ulega艂y moim uderzeniom. I wtedy us艂ysza艂em ten d藕wi臋k, kt贸ry swym mro藕nym brzmieniem przeszy艂 mnie na wskro艣. Spojrza艂em przez dziurk臋 od klucza - to by艂 Krzykacz, czyli potworna dusza kobiety skazana na wieczn膮 tu艂aczk臋 po naszym 艣wiecie. Wyt臋偶y艂em sw贸j wzrok, aby dostrzec wi臋cej szczeg贸艂贸w - po pokoju wala艂y si臋 setki zapisanych nutami kartek, by艂o tam wida膰 r贸wnie偶 r贸偶ne instrumenty. Jednak to co zobaczy艂em potem by艂o okropne - na kra艅cu pokoju, przy biurku le偶a艂 martwy muzyk! Jego cia艂o by艂o w do艣膰 dobrym stanie, tote偶 wydedukowa艂em, 偶e m贸g艂 umrze膰 jakie艣 kilka dni temu. Oburzony lub innymi s艂owy m贸wi膮c "obrzydzony" tym odkryciem zawr贸ci艂em ze strachem, gdy偶 wiedzia艂em, 偶e Krzykacz jest nadal gro藕ny! Wci膮偶 nie mog艂em uwierzy膰 w mnogo艣膰 tajemnic, kt贸re z niewiadomych przyczyn mam "przyjemno艣膰" widzie膰. Nagle do mojej g艂owy zacz臋艂y nap艂ywa膰 wspomnienia, zemdla艂em...
Obudzi艂em si臋 pe艂en nadziei, kt贸re rodzi艂y si臋 w mojej g艂owie jednak ta sama przera偶aj膮ca wizja przes艂ania艂a me wszystkie inne my艣li, kt贸re by艂y niczym nowicjusz bezskutecznie uganiaj膮cy si臋 za szczurem. Zrozumia艂em, 偶e wszystko czego do艣wiadczy艂em ma gdzie艣 sw贸j chory porz膮dek jednak aby go odnale藕膰 musz臋 cofn膮膰 si臋 do czas贸w, kiedy demony panoszy艂y si臋 na kontynencie, a Bezlitosna Si贸demka torowa艂a sobie drog臋 do w艂adzy absolutnej. Wtem otoczy艂y mnie p艂omienie, kt贸rych szkar艂atno - 偶贸艂te j臋zory liza艂y przed chwil膮 zimn膮 ziemi臋. Moje najgorsze obawy okaza艂y si臋 by膰 przera偶aj膮co prawdziwe - przede mn膮 w ca艂ej okaza艂o艣ci pojawi艂 si臋 Apocalypse. Nie zd膮偶y艂em nawet wsta膰, gdy jednym machni臋ciem swojej pot臋偶nej 艂apy zgasi艂 moj膮 ma艂膮 pochodnie. Wiedzia艂em, 偶e musz臋 ucieka膰 jednak nie za bardzo wiedzia艂em jak. Zebra艂em si臋 w sobie i policzy艂em w my艣lach do trzech i rzuci艂em si臋 w szale艅czy bieg. Apocalypse 艣ciga艂 mnie jednak po jakim艣 czasie odg艂os jego ci臋偶kich krok贸w ucich艂, a ja przystan膮艂em na chwil臋 aby odsapn膮膰. Nagle jakby znik膮d otrzyma艂em pot臋偶ny cios w g艂ow臋. Zemdla艂em - czy to ju偶 nie robi si臋 nudne?!
Wr贸ci膰 czy zosta膰 - zadawa艂em sobie to pytanie, kt贸re nie dawa艂o mi spokoju. Postanowi艂em wr贸ci膰... Obudzi艂em si臋 na zimnej, brukowanej du偶ymi kamieniami posadzce, gdzie艣 w g艂臋bi ziemi - tak przynajmniej mi si臋 wydawa艂o, gdy偶 by艂o strasznie gor膮co. Spr贸bowa艂em wsta膰 jednak nie mog艂em si臋 ruszy膰 - mia艂em zwi膮zane ko艅czyny. Wtem do pomieszczenia, ze zgrzytem drzwi wparowa艂 艂ysawy cz艂owiek o nik艂ej posturze z licznymi zmarszczkami na twarzy, ubrany by艂 w szat臋 nekromanty.
*W tym miejscu wyra藕nie wida膰 艣lady wyrwanych kartek* Ponownie znalaz艂em si臋 w podziemiach pustyni, jednak偶e tym razem w oddali widzia艂em 艣wiate艂ko. Skierowa艂em swoje kroki w tamt膮 stron臋, wci膮偶 jednak zastanawia艂em si臋 nad tym co powiedzia艂 mi *s艂owa s膮 zamazane*. kiedy wyszed艂em na zewn膮trz od razu uderzy艂 mnie ogrom s艂o艅ca, kt贸rego blask bezlito艣nie o艣lepia艂 moje oczy. Gdy moje oczy przywyk艂y do tej zmiany zauwa偶y艂em, i偶 stoj臋 po艣rodku ruin, a zewsz膮d otaczaj膮 mnie ogniste i energetyczne pola. Zwr贸ci艂em si臋 w kierunku, z kt贸rego wydawa艂o mi si臋, 偶e na ko艅cu mojego pola widzenia dostrzegam ma艂e jeziorko.

Na pocz膮tku pomy艣la艂em, 偶e jest to fatamorgana jednak im by艂em bli偶ej tym bardziej s膮dzi艂em, 偶e si臋 pomyli艂em. Do moich uszu dociera艂 plusk wody - Tak, nareszcie znalaz艂em wod臋! Zacz膮艂em 艂apczywie pi膰 wod臋 z jeziorka jednak m贸j wzrok skierowa艂 si臋 na ma艂膮 wysepk臋 na jego 艣rodku. Dostrzeg艂em na niej cia艂o!

By艂o ono w znacznej fazie rozk艂adu, spojrza艂em na tafl臋 jeziora by艂a ona nieskazitelnie czysta. Nie mog艂em zrozumie膰 dlaczego nie wida膰 w nim 艣lad贸w po tych偶e zw艂okach. Spr贸bowa艂em przekroczy膰 "barier臋" wodn膮 jednak z jakiego艣 dziwnego powodu nie mog艂em tego zrobi膰 - moje ruchy by艂y neutralizowane. "Kolejna nie rozwi膮zana tajemnica" - pomy艣la艂em, i z ci臋偶kim sercem zacz膮艂em szuka膰 wyj艣cia z pustyni. Kiedy wreszcie po kilku dniach uda艂o mi si臋 z niej wydosta膰 na samym dole plecaka dostrzeg艂em 艣wistek papieru z map膮 ca艂ej pustyni...

***
Od czasu wizyty na wyspie nowych wci膮偶 nie mog臋 poj膮膰 wielu spraw, a tutaj do mojego zbioru mog臋 dorzuci膰 kolejnych 5 tajemnic pustyni Jakundaff. Jaki sens maj膮 s艂owa Lugriego i co chcia艂 mi przekaza膰 Bazir - czy kiedykolwiek si臋 tego dowiem? Dzisiaj zmierzam w nowym kierunku, w kierunku Yalahar, czy moja podr贸偶 zn贸w zostanie przerwana? My艣l臋, 偶e to nie jest koniec moich podr贸偶y i dalej b臋d臋 odkrywa艂 sekrety miejsc znanych i nieznanych. By膰 mo偶e kiedy艣 napisz膮 o tym ksi膮偶k臋...

***
Nie min臋艂o nawet kilka chwil, kiedy w oddali zobaczy艂em dziur臋. Poniewa偶 nie widzia艂em innej drogi zacz膮艂em zbli偶a膰 si臋 do dziury w celu spuszczenia si臋 na linie. I nagle z do艂u dobieg艂 do mnie przera藕liwy chrobot, spojrza艂em w d贸艂 - to by艂 olbrzymi skorpion! Jego kolec jadowy wygl膮da艂 tak, jakby tylko czeka艂 na 艂atwowiern膮 ofiar臋. 艢mier膰 min臋艂a mnie zaledwie o metr, nadal przestraszony odwr贸ci艂em si臋 i poszed艂em w innym kierunku. Po kilku minutach marszu, za zakr臋tem wpad艂em na du偶膮 przestrze艅, w kt贸rej rogach znajdowa艂y si臋 4 d臋bowe drzwi. Nieopodal na ziemi le偶a艂y trzy szkatu艂y: z艂ota, srebrna i br膮zowa, na ich wiekach znajdowa艂a si臋 inskrypcja, kt贸ra by艂a niemo偶liwa do rozczytania. Drzwi r贸wnie偶 mnie zaintrygowa艂y obok ka偶dych widnia艂a tabliczka m贸wi膮ca odpowiednio dla drzwi pierwszych: "Skarb jest za drzwiami 2 lub 3"; dla drzwi drugich: "Skarb jest za drzwiami 1 lub 4"; dla trzecich: "Za tymi drzwiami jest skarb"; dla czwartych: "Za tymi drzwiami nie ma skarbu".

Wiadomo艣ci by艂 sprzeczne wi臋c uzna艂em, 偶e kt贸re艣 z drzwi k艂ami膮. Jednak zaciekawiony spr贸bowa艂em otworzy膰, kt贸re艣 ze drzwi (zapominaj膮c o wzmiance, o potworach!) - drzwi numer 4 otwar艂y si臋 szeroko - za nimi sta艂a drabina prowadz膮ca w gor臋, pocz膮艂em otwiera膰 reszt臋 drzwi - za ka偶dymi z nich znajdowa艂a si臋 drabina, jednak uzna艂em, 偶e nie jestem gotowy, aby zobaczy膰 to co si臋 tam znajduje tote偶 zawr贸ci艂em. Co do szkatu艂 - wszystkie trzy by艂y zamkni臋te. Postanowi艂em jednak zapisywa膰 drog臋 w moim notesiku, w nadziei, 偶e w przysz艂o艣ci wr贸c臋 tu, aby ostatecznie rozwik艂a膰 t臋 tajemnic臋. Po znalezieniu tych wszystkich sekret贸w by艂em bardzo podekscytowany - za wszelk膮 cen臋 chcia艂em wydosta膰 si臋 st膮d, aby zdoby膰 wi臋cej informacji. Jednak nie by艂o mi jeszcze dane ujrze膰 wyj艣cia - przede mn膮 wyros艂y olbrzymie drzwi, kt贸re mimo swojego starego wygl膮du nie ulega艂y moim uderzeniom. I wtedy us艂ysza艂em ten d藕wi臋k, kt贸ry swym mro藕nym brzmieniem przeszy艂 mnie na wskro艣. Spojrza艂em przez dziurk臋 od klucza - to by艂 Krzykacz, czyli potworna dusza kobiety skazana na wieczn膮 tu艂aczk臋 po naszym 艣wiecie. Wyt臋偶y艂em sw贸j wzrok, aby dostrzec wi臋cej szczeg贸艂贸w - po pokoju wala艂y si臋 setki zapisanych nutami kartek, by艂o tam wida膰 r贸wnie偶 r贸偶ne instrumenty. Jednak to co zobaczy艂em potem by艂o okropne - na kra艅cu pokoju, przy biurku le偶a艂 martwy muzyk! Jego cia艂o by艂o w do艣膰 dobrym stanie, tote偶 wydedukowa艂em, 偶e m贸g艂 umrze膰 jakie艣 kilka dni temu. Oburzony lub innymi s艂owy m贸wi膮c "obrzydzony" tym odkryciem zawr贸ci艂em ze strachem, gdy偶 wiedzia艂em, 偶e Krzykacz jest nadal gro藕ny! Wci膮偶 nie mog艂em uwierzy膰 w mnogo艣膰 tajemnic, kt贸re z niewiadomych przyczyn mam "przyjemno艣膰" widzie膰. Nagle do mojej g艂owy zacz臋艂y nap艂ywa膰 wspomnienia, zemdla艂em...
***
Obudzi艂em si臋 pe艂en nadziei, kt贸re rodzi艂y si臋 w mojej g艂owie jednak ta sama przera偶aj膮ca wizja przes艂ania艂a me wszystkie inne my艣li, kt贸re by艂y niczym nowicjusz bezskutecznie uganiaj膮cy si臋 za szczurem. Zrozumia艂em, 偶e wszystko czego do艣wiadczy艂em ma gdzie艣 sw贸j chory porz膮dek jednak aby go odnale藕膰 musz臋 cofn膮膰 si臋 do czas贸w, kiedy demony panoszy艂y si臋 na kontynencie, a Bezlitosna Si贸demka torowa艂a sobie drog臋 do w艂adzy absolutnej. Wtem otoczy艂y mnie p艂omienie, kt贸rych szkar艂atno - 偶贸艂te j臋zory liza艂y przed chwil膮 zimn膮 ziemi臋. Moje najgorsze obawy okaza艂y si臋 by膰 przera偶aj膮co prawdziwe - przede mn膮 w ca艂ej okaza艂o艣ci pojawi艂 si臋 Apocalypse. Nie zd膮偶y艂em nawet wsta膰, gdy jednym machni臋ciem swojej pot臋偶nej 艂apy zgasi艂 moj膮 ma艂膮 pochodnie. Wiedzia艂em, 偶e musz臋 ucieka膰 jednak nie za bardzo wiedzia艂em jak. Zebra艂em si臋 w sobie i policzy艂em w my艣lach do trzech i rzuci艂em si臋 w szale艅czy bieg. Apocalypse 艣ciga艂 mnie jednak po jakim艣 czasie odg艂os jego ci臋偶kich krok贸w ucich艂, a ja przystan膮艂em na chwil臋 aby odsapn膮膰. Nagle jakby znik膮d otrzyma艂em pot臋偶ny cios w g艂ow臋. Zemdla艂em - czy to ju偶 nie robi si臋 nudne?!
***
Wr贸ci膰 czy zosta膰 - zadawa艂em sobie to pytanie, kt贸re nie dawa艂o mi spokoju. Postanowi艂em wr贸ci膰... Obudzi艂em si臋 na zimnej, brukowanej du偶ymi kamieniami posadzce, gdzie艣 w g艂臋bi ziemi - tak przynajmniej mi si臋 wydawa艂o, gdy偶 by艂o strasznie gor膮co. Spr贸bowa艂em wsta膰 jednak nie mog艂em si臋 ruszy膰 - mia艂em zwi膮zane ko艅czyny. Wtem do pomieszczenia, ze zgrzytem drzwi wparowa艂 艂ysawy cz艂owiek o nik艂ej posturze z licznymi zmarszczkami na twarzy, ubrany by艂 w szat臋 nekromanty.
*W tym miejscu wyra藕nie wida膰 艣lady wyrwanych kartek* Ponownie znalaz艂em si臋 w podziemiach pustyni, jednak偶e tym razem w oddali widzia艂em 艣wiate艂ko. Skierowa艂em swoje kroki w tamt膮 stron臋, wci膮偶 jednak zastanawia艂em si臋 nad tym co powiedzia艂 mi *s艂owa s膮 zamazane*. kiedy wyszed艂em na zewn膮trz od razu uderzy艂 mnie ogrom s艂o艅ca, kt贸rego blask bezlito艣nie o艣lepia艂 moje oczy. Gdy moje oczy przywyk艂y do tej zmiany zauwa偶y艂em, i偶 stoj臋 po艣rodku ruin, a zewsz膮d otaczaj膮 mnie ogniste i energetyczne pola. Zwr贸ci艂em si臋 w kierunku, z kt贸rego wydawa艂o mi si臋, 偶e na ko艅cu mojego pola widzenia dostrzegam ma艂e jeziorko.

Na pocz膮tku pomy艣la艂em, 偶e jest to fatamorgana jednak im by艂em bli偶ej tym bardziej s膮dzi艂em, 偶e si臋 pomyli艂em. Do moich uszu dociera艂 plusk wody - Tak, nareszcie znalaz艂em wod臋! Zacz膮艂em 艂apczywie pi膰 wod臋 z jeziorka jednak m贸j wzrok skierowa艂 si臋 na ma艂膮 wysepk臋 na jego 艣rodku. Dostrzeg艂em na niej cia艂o!

By艂o ono w znacznej fazie rozk艂adu, spojrza艂em na tafl臋 jeziora by艂a ona nieskazitelnie czysta. Nie mog艂em zrozumie膰 dlaczego nie wida膰 w nim 艣lad贸w po tych偶e zw艂okach. Spr贸bowa艂em przekroczy膰 "barier臋" wodn膮 jednak z jakiego艣 dziwnego powodu nie mog艂em tego zrobi膰 - moje ruchy by艂y neutralizowane. "Kolejna nie rozwi膮zana tajemnica" - pomy艣la艂em, i z ci臋偶kim sercem zacz膮艂em szuka膰 wyj艣cia z pustyni. Kiedy wreszcie po kilku dniach uda艂o mi si臋 z niej wydosta膰 na samym dole plecaka dostrzeg艂em 艣wistek papieru z map膮 ca艂ej pustyni...

***
Od czasu wizyty na wyspie nowych wci膮偶 nie mog臋 poj膮膰 wielu spraw, a tutaj do mojego zbioru mog臋 dorzuci膰 kolejnych 5 tajemnic pustyni Jakundaff. Jaki sens maj膮 s艂owa Lugriego i co chcia艂 mi przekaza膰 Bazir - czy kiedykolwiek si臋 tego dowiem? Dzisiaj zmierzam w nowym kierunku, w kierunku Yalahar, czy moja podr贸偶 zn贸w zostanie przerwana? My艣l臋, 偶e to nie jest koniec moich podr贸偶y i dalej b臋d臋 odkrywa艂 sekrety miejsc znanych i nieznanych. By膰 mo偶e kiedy艣 napisz膮 o tym ksi膮偶k臋...
