Na Tibia.com pojawi艂y si臋 nowe przygody Amaro de Questera. Zapraszamy do lektury:
„Oh, Wujku Amaro, znalaz艂am ten zw贸j w twoim plecaku. Wygl膮da na dosy膰 stary. To twoja ostatnia wola, czy co?” Vani podesz艂a do mnie z twarz膮 pe艂n膮 podekscytowania i ciekawo艣ci. Nie mog艂em powstrzyma膰 u艣miechu, cisn膮cego si臋 mi na usta, gdy wo艂a艂a do mnie 'wujku'. Kilka miesi臋cy temu spotka艂em m艂od膮 i lekkomy艣ln膮 podr贸偶niczk臋 na mojej drodze do Edron. Pasja, widoczna w jej oczach, gdy m贸wi艂a o pot臋偶nych potworach, zagranicznych przygodach i nierozwi膮zanych tajemnicach, przypomina艂a bardzo moj膮 gdy by艂em w jej wieku, wi臋c od razu poczu艂em ch臋膰 zaoferowania jej ochrony i pokierowania ni膮. Od tego czasu, razem podr贸偶ujemy i cz臋sto w nocy, siedz膮c przy ognisku, opowiadam jej historie.

„Ostatnia wola? Na pewno nie! 艢mia艂o, otwieraj!” Skin膮艂em g艂ow膮, na znak, 偶e si臋 zgadzam. Otworzy艂a go bardzo ostro偶nie i otworzy艂a szeroko oczy ze zdziwienia, po czym wybuch艂a 艣miechem. „Ale dlaczego nosisz ze sob膮 zwoje z bazgro艂ami jakiego艣 dzieciaka?” Pokaza艂a na proste kszta艂ty na rysunkach. „W艂a艣ciwie, to ja je namalowa艂em. Stara艂em si臋 na艣ladowa膰 rysunki naskalne. Wiesz, chodzi o ten staro偶ytny wygl膮d”. Zachichota艂a. „Ale… co to jest? Co one przedstawiaj膮? Uh-oh, wyczuwam tutaj jak膮艣 histori臋, Amaro!” Westchn膮艂em i usiad艂em ko艂o niej. „Vani, chcesz by膰 podr贸偶niczk膮, ale nie wiesz nic o swojej przesz艂o艣ci.” Wzi膮艂em zw贸j z jej r臋ki i po艂ozy艂em przed nami na ziemi. „Ukazuj膮 twoj膮 przesz艂o艣膰. Moj膮 przesz艂o艣膰. Przesz艂o艣膰 wszystkich tibijczyk贸w. Genez臋!”. Vani obruszy艂a si臋: „Genez臋? Ewww! Nie lubi臋 lekcji historii. Nudz膮 mnie one na 艣mier膰”. „Ty, moje dziecko, nie masz zielonego poj臋cia o genezie. Jest ona pe艂na ciekawych historii, emocji, krwawych bitew, niebezpiecznych potwor贸w, heroicznych moment贸w… 呕adna z moich przyg贸d nie mo偶e si臋 r贸wna膰 z genez膮. M贸j g艂os rozbrzmiewa艂 w 艣rodku nocy. Vani 艣mia艂a si臋 defensywnie. „Dobra, dobra, Amaro. Opowiedz mi o niej, ale nie dawaj mi tych starych opowie艣ci, kt贸re mo偶na znale藕膰 w ksi膮偶kach, bo zasn臋 w przeci膮gu kilku minut. Poprosz臋 o troch臋 dramaturgii i akcji, wiesz o co chodzi. „Geneza jest w艂a艣ciwa, je艣li zale偶y ci na tych czynnikach”. Wskaza艂em na zw贸j - „moje rysunki przeprowadz膮 nas przez noc”.

"Wszystko ma sw贸j pocz膮tek, a nasza historia zaczyna si臋, gdy bogowie Fardos Stw贸rca oraz Uman Zathroth wyszli z wielkiej, nieko艅cz膮cej si臋 pustki. Pe艂en si艂y Fardos stara艂 si臋 rozpaczliwie tworzy膰 i dawa膰 偶ycie. Jednak wszystkie jego wysi艂ki sz艂y na marne, ka偶de stworzenie przez niego zrodzone, by艂o natychmiastowo wch艂aniane przez pustk臋. Poprosi艂 wi臋c Umana Zathroth'a, o po艂膮czenie si臋, dw贸ch r贸偶nych od siebie po艂贸w. Uman kieruj膮cy si臋 pasj膮 i intuicj膮, po艂膮czy艂 si臋 z Fardosem, niszczycielsk膮 si艂膮 natury, nie czu艂em nic opr贸cz zazdro艣ci i oburzenia."
"Ha! Wi臋c to on, prawda?" Zapyta艂 Vani ze skrzy偶owanymi r臋koma i zw臋偶onymi oczyma. "Tak?" Tak, to ten. W艂adca ostatecznego z艂a, m贸zg ciemno艣ci, pan terroru i chaosu, apokaliptyczny kaznodzieja pot臋pienia, tw贸rca grzechu, wielki z艂y przeciwnik. "Trzymaj si臋, Vani!" - powiedzia艂em potrz膮saj膮c delikatnie g艂ow膮." "Przedstawi艂em tylko starszych bog贸w, a Ty ju偶 wyci膮gasz wnioski. Nie b膮d藕 tak pochopna! Daj mi kontynuowa膰..." "Jestem pewien, 偶e jest z艂ym facetem, po prostu to wiem." Jej twarz wykrzywi艂a si臋 m贸wi膮c: "Dobrze Amaro, ju偶 zamieniam si臋 w s艂uch."
"Wi臋c na czym sko艅czyli艣my?" A, tak! A wi臋c Fardos oraz Uman starali po艂膮czy膰 si臋, tworz膮c w ko艅cowym efekcie co艣 nowego. Wszystkie ich pr贸by by艂y nieskuteczne i wtedy sta艂o si臋 co艣, czego nie potrafi wyt艂umaczy膰 偶aden z bog贸w. B艂yszcz膮ca i pi臋kna jak r贸偶a, wyskoczy艂a z otch艂ani Tibiasula, od razu wida膰 by艂o w niej mn贸stwo harmonii. Fardos i Uman przyj臋li z otwartymi r臋koma bosk膮 pi臋kno艣膰, kt贸ra zgodzi艂a si臋 z nimi wsp贸艂pracowa膰. Zathroth w rzeczywisto艣ci by艂 jednak pe艂en nienawi艣ci, na razie jednak to ukrywaj膮c.

W ko艅cu Uman wymy艣li艂 spos贸b stworzenia solidnego fundamentu, na kt贸rym b臋d膮 mogli tworzy膰 swoje dzie艂a. Sta艂y punkt, na kt贸rym mogliby skupia膰 swoje si艂y tw贸rcze. Wynalaz艂 poj臋cie czasu. Nawet Zathroth by艂 zaintrygowany pomys艂em ustawiania rzeczy w ruchu. Oczekiwa艂, 偶e ten czas w ko艅cu doprowadzi do upadku i zniszczenia. Wszyscy czterej bogowie po艂膮czyli swoje moce i energie i stworzyli kryszta艂ow膮 kolumn臋 czasu. Rado艣膰 Fardosa i Umana nie trwa艂a jednak d艂ugo. Zathroth potajemnie wyku艂 sztylet nas膮czony jego nienawi艣ci膮, a naiwna Tibiasula sta艂a si臋 doskona艂膮 ofiar膮. Pewnego dnia wci膮gn膮艂 j膮 w zasadzk臋 i wbi艂 sztylet g艂臋boko w jej serce. Harmonia zosta艂a zachwiana. Podczas gdy 偶ycie oddala艂o si臋 od niej, cztery 偶ywio艂y - ogie艅, woda, powietrze i ziemia opuszcza艂y jej cia艂o. Zszokowani i zdesperowani Fardos i Uman pr贸bowali j膮 ratowa膰, ale jedyne co mogli zrobi膰, to rzuci膰 pot臋偶ne zakl臋cie, kt贸re zespoli艂oby jej szcz膮tki z kolumn膮 czasu. Utkali 偶ywio艂y w pot臋偶ne pasma i tym samym stworzyli ich pierwsze prawdziwe dzie艂a.

Dzi臋ki 偶ywio艂owi ziemi powsta艂y 偶yzne gleby Tibii, morze natomiast zosta艂o stworzone przez Sula, 偶ywio艂 wody. Powietrze zmieni艂o si臋 w 艂agodny wiatr chroni膮cy morza i ziemie, a Ogie艅 ogrzewa艂 je od do艂u. Wszystkie 偶ywio艂y by艂y pe艂ne 偶ycia, ale by艂y te偶 dzikie i 偶adne z nich nie przypomina艂o 艂agodnego charakteru Tibiasuli. Jednak Uman i Fardos odkryli, 偶e 偶ywio艂y przechowywa艂y w sobie nasienie 偶ycia. Poprzez zjednoczenie si臋 z jednym z nich, bogowie mogliby tworzy膰 nowe istoty. Tak si臋 w艂a艣nie sta艂o. Zrodzili si臋 ni偶si bogowie, Fanfar i Suon, Crunor Pan Drzew, Nornur B贸g Przeznaczenia i Bastesh Pani Morza.

"Fanfar i Suon? Ahh s艂ysza艂am o nich. Goni膮 si臋 zawsze po niebie, to dlatego jest dzie艅 i noc. Ona jest ma艂膮 psotnic膮, co? Spali艂a 艣wiat swoimi p艂omieniami zaatakowa艂a biedn膮 pani臋 m贸rz Bastesh, jak bestia..." Vani spojrza艂a dumnie. "Ahh tak, walka pomi臋dzy Fanfar i Suon... ale jedna noc jest zbyt kr贸tka, aby opowiedzie膰 wszystkie historie, wi臋c skupmy si臋 na samej genezie..." "Tak, tak! M贸w dalej! Co z Zatharothem? Czy on te偶... no wiesz... po艂膮czy艂 si臋 z jakim艣 偶ywio艂em?" "Nie, nie z jednym z 偶ywio艂贸w, ale spodoba艂y mu si臋 niszczycielskie moce Fanfar i ostatecznie to j膮 uwi贸d艂. Owocem tego zwi膮zku by艂 okropny szaleniec, Brog W艣ciek艂y, tytan, szalony i okrutny jak jego matka. Ogie艅 nieub艂aganie wdziera艂 si臋 do jego piersi i z czasem stawa艂 si臋 coraz bardziej niezno艣ny. Pewnego dnia uda艂o mu si臋 uwolni膰 ca艂y b贸l z magicznym p艂omieniem pe艂nym w艣ciek艂o艣ci. Tak powsta艂 pierwszy smok, Garsharak. Zafascynowany swoim tworem, Brog stworzy艂 kolejne istoty, tym razem na swoje podobie艅stwo: cyklopy. Jego moce tworzenia 偶ywych istot zwr贸ci艂y uwag臋 jego ojca, Zathrotha, kt贸rego moce tworzenia 偶ycia by艂y raczej s艂abe. Zach臋ca艂 on Broga do kontynuowania tego co zacz膮艂 i tak w ko艅cu na ca艂ym 艣wiecie rozprzestrzeni艂y si臋 trolle, gobliny i jego arcydzie艂a - orki.
Oddzia艂y Zathrota wkr贸tce zacz臋艂y sia膰 spustoszenie gdziekolwiek zachcia艂y. W celu zaprzestania dewastacji pi臋knych tibijskich krain, cz臋艣膰 mniejszych bog贸w stworzy艂a swoje potwory, by chroni艂y Tibi臋. Niestety, wilki, w臋偶e czy zatrute paj膮ki nie by艂y w stanie stawi膰 czo艂a rozszala艂ym hordom. Ale wtedy nasta艂a era smok贸w. Kiedy orkowie byli ju偶 o krok od zaj臋cia ca艂ej Tibii, Garsharak wys艂a艂 swoje jaszczurze oddzia艂y do podboju i przej臋cia w艂adzy nad innymi. Niezliczone armie ork贸w i cycklop贸w pada艂y pod pot臋g膮 smok贸w i ich ognistych oddech贸w. Jednak smoki r贸wnie偶 dozna艂y licznych os艂abie艅 i wkr贸tce wszystkie rasy rozpocz臋艂y ze sob膮 b贸j o przetrwanie. Fala 艣mierci zala艂a Tibi臋. Gdziekolwiek spojrza艂e艣, Twoje oczy napotyka艂a g贸ry ko艣ci i rzeki p艂yn膮cej krwi.

Chocia偶 Fadosowi i Urmanowi nie szkoda by艂o zabitych oddzia艂贸w Zathrota, zdawali sobie spraw臋, 偶e zw艂oki mog膮 poch艂on膮膰 ca艂e 偶ycie. Jednak Zathroth zainterweniowa艂 ze swoimi planami stworzenia boga, kt贸ry opiekowa艂by si臋 zw艂okami. Przebrany za Umana po艂膮czy艂 si臋 z ziemi膮 i w ten spos贸b powsta艂 Urgith, W艂adca Nieumar艂ych. Ze swoj膮 nie艣wi臋t膮 si艂膮, zamieni艂 zw艂oki w 偶ywe trupy - istoty bez w艂asnej woli, wype艂niaj膮ce rozkazy i ucztuj膮ce na nie偶yj膮cych z, jak mog艂oby si臋 wydawa膰, niesko艅czonym g艂odem. Ze wzgl臋du na ogromn膮 ilo艣膰 trup贸w armie Urgitha szybko rozprzestrzeni艂y si臋 na terenie ca艂ej Tibii. Fardos i Uman byli przera偶eni na widok swoich dzie艂 niszczonych przez 偶ywe trupy. Uman pospieszy艂 do zjednoczenia si臋 z ziemi膮, tak jak planowano. Jednak jego syn Toth, Stra偶nik Dusz, nie m贸g艂 ju偶 zatrzyma膰 zarazy. Mimo jego wysi艂k贸w w celu zaprowadzenia um臋czonych dusz zmar艂ych do pokojowych za艣wiat贸w, Urgith i jego nieumarli s艂udzy nadal rz膮dzili Tibi膮.
"Amaro, to okropne! Mogliby艣my przebrn膮膰 przez t膮 cz臋艣膰 szybko?" Obrzydzenie na twarzy Vani roz艣mieszy艂o mnie. "Nie martw si臋!" - pocieszy艂em j膮. "Fardos i Uman nie odpuszczali tak 艂atwo. Starali si臋 stworzy膰 ras臋, kt贸ra b臋dzie w stanie stawi膰 czo艂a okropno艣ciom Zathrotha. Tworzyli jedn膮 po drugiej, jednak ka偶da zosta艂a pokonana przez nieumar艂ych. Wi臋kszo艣膰 z tych staro偶ytnych ras zosta艂a ca艂kowicie wymazana z powierzchni Tibii i odesz艂a w zapomnienie, z wyj膮tkiem elf贸w i krasnolud贸w, kt贸rym przynajmniej uda艂o si臋 jako艣 prze偶y膰. Zathroth cieszy艂 si臋 z tego ca艂ego chaosu i zniszczenia, tym bardziej, gdy niekt贸re z tych ras uleg艂y pokusie i przesz艂y na jego stron臋.
M贸wi si臋, 偶e Fardos i Uman karali zdrajc贸w bez lito艣ci. Niekt贸rzy nawet uwa偶aj膮, 偶e te wyrzucone stworzenia by艂y tymi, z kt贸rych Zathroth uczyni艂 pierwsze demony.
Ostatecznie jednak, Fardos i Uman stworzyli ras臋 naznaczon膮 znacznie wi臋ksz膮 elastyczno艣ci膮 ni偶 jakakolwiek przedtem. Banor, Boski Wojownik, a wraz z nim narodzili si臋 ludzie. Banor posiada艂 niezr贸wnane umiej臋tno艣ci walki. By艂 to wspania艂y rycerz i legendarny przyw贸dca. Ludzie dobrze przystosowali si臋 do trudnych warunk贸w i podj臋li walk臋 z oddzia艂ami Zathrotha i bezbo偶nymi legionami Urgitha.

Zosta艂o stoczonych wiele krwawych i bezlitosnych bitew. Fardos i Uman chcieli pom贸c Banorowi i ludziom zmieni膰 przeznaczenie. Uman przedstawi艂 艣mia艂k贸w, kt贸rzy chcieli zg艂臋bi膰 tajniki magii. W ten oto spos贸b powsta艂a profesja bezlitosnych mag贸w. Crunor W艂adca Las贸w, zaoferowa艂 pomoc w nauce sekret贸w 偶ycia, a wielu ludzi zacz臋艂o pod膮偶a膰 za jego g艂osem, zostaj膮c druidami. Z 偶on膮 Kiran膮, Banor sp艂odzi艂 Elane, kt贸ra mia艂a wysokie umiej臋tno艣ci w walce dystansowej oraz zna艂a tajemne sztuki magiczne. By艂a ona pierwszym szlachetnym paladynem w tej krainie. Jednak, pomimo stara艅 i po艂膮czonych mocy czterech profesji, ludzie odnosili kl臋ski, gdy偶 Banor wraz ze swym ostrzem byli obecni na innym polu walki, wi臋c ludzi musieli toczy膰 bitwy bez swojego lidera. Z tego powodu, Banor poprosi艂 bog贸w, by ci ponownie mu pomogli. W zwi膮zku z tym, stworzyli portal dusz: magiczny portal, przez kt贸ry dusze z innego wymiaru mog艂y dosta膰 si臋 do krainy Tibii w postaci ludzkich bohater贸w.

Przy pomocy tych mistrz贸w, ludzka rasa by艂a bliska zwyci臋stwa przeciwko hordzie nieumar艂ych. Twarz膮 w twarz w obliczu ludzkiej wy偶szo艣ci, 偶yj膮cy umarli, orkowie, smoki i inne rasy postanowi艂y nagle od艂o偶y膰 ich r贸偶nice na bok i do艂膮czy膰 do si艂 stoj膮cych przeciwko ludziom. Zosta艂 podpisany rozejm i zn贸w Tibia znalaz艂a si臋 w okresie wojny. 艢miertelnicy, zmagaj膮c si臋 z niezliczon膮 ilo艣ci膮 wrog贸w, zmuszeni zostali do odwrotu i ukrycia si臋 w miastach warownych. Jednak nie zostali oni pokonani. Nasta艂a r贸wnowaga liczebna mi臋dzy ras膮 ludzk膮, a kreaturami. 艢miertelnicy zacz臋li rozwija膰 si臋 na granicach miast. Jednak zaci臋ta walka mi臋dzy stronami nigdy nie przesta艂a istnie膰. Wrogowie nie tylko czaili si臋 poza murami miast, ale tak偶e niekt贸rzy ludzie odwr贸cili si臋 od swojej w艂asnej rasy i od tego czasu, niezliczona liczba czempion贸w straci艂a swoje 偶ycie w bitwach. Nawet dzi艣 potrzebujemy bohater贸w, by mogli walczy膰 o lepsze jutro.
Vani spojrza艂a w zamy艣leniu. "Zastanawia mnie, czy Zathroth wci膮偶 obmy艣la jaki艣 plan by przynie艣膰 zniszczenie Tibii?" "C贸偶, mo偶emy tylko trwa膰 w nadziei, 偶e cokolwiek przyniesie przysz艂o艣膰, b臋dziemy gotowi stawi膰 temu czo艂o" Vani u艣miechn臋艂a si臋. "Rzeczywi艣cie, to by艂a inspiruj膮ca opowie艣膰, Amaro. Jestem gotowa wype艂ni膰 moj膮 cz臋艣膰, tak samo jak zrobili to moi przodkowie" Spojrza艂a wysoko w niebo, a ja skin膮艂em g艂ow膮. "Nied艂ugo Fafnar i Suon b臋d膮 kontynuowa膰 swoj膮 wypraw臋 po niebie, Vani. Zgaduj臋, 偶e lepiej b臋dzie, je艣li p贸jdziesz si臋 teraz przespa膰. Ja przypilnuj臋 ognia, by nie zgas艂 i mo偶e popracuj臋 nad swoimi rysunkami.
S艂odkich sn贸w!
Amaro

„Ostatnia wola? Na pewno nie! 艢mia艂o, otwieraj!” Skin膮艂em g艂ow膮, na znak, 偶e si臋 zgadzam. Otworzy艂a go bardzo ostro偶nie i otworzy艂a szeroko oczy ze zdziwienia, po czym wybuch艂a 艣miechem. „Ale dlaczego nosisz ze sob膮 zwoje z bazgro艂ami jakiego艣 dzieciaka?” Pokaza艂a na proste kszta艂ty na rysunkach. „W艂a艣ciwie, to ja je namalowa艂em. Stara艂em si臋 na艣ladowa膰 rysunki naskalne. Wiesz, chodzi o ten staro偶ytny wygl膮d”. Zachichota艂a. „Ale… co to jest? Co one przedstawiaj膮? Uh-oh, wyczuwam tutaj jak膮艣 histori臋, Amaro!” Westchn膮艂em i usiad艂em ko艂o niej. „Vani, chcesz by膰 podr贸偶niczk膮, ale nie wiesz nic o swojej przesz艂o艣ci.” Wzi膮艂em zw贸j z jej r臋ki i po艂ozy艂em przed nami na ziemi. „Ukazuj膮 twoj膮 przesz艂o艣膰. Moj膮 przesz艂o艣膰. Przesz艂o艣膰 wszystkich tibijczyk贸w. Genez臋!”. Vani obruszy艂a si臋: „Genez臋? Ewww! Nie lubi臋 lekcji historii. Nudz膮 mnie one na 艣mier膰”. „Ty, moje dziecko, nie masz zielonego poj臋cia o genezie. Jest ona pe艂na ciekawych historii, emocji, krwawych bitew, niebezpiecznych potwor贸w, heroicznych moment贸w… 呕adna z moich przyg贸d nie mo偶e si臋 r贸wna膰 z genez膮. M贸j g艂os rozbrzmiewa艂 w 艣rodku nocy. Vani 艣mia艂a si臋 defensywnie. „Dobra, dobra, Amaro. Opowiedz mi o niej, ale nie dawaj mi tych starych opowie艣ci, kt贸re mo偶na znale藕膰 w ksi膮偶kach, bo zasn臋 w przeci膮gu kilku minut. Poprosz臋 o troch臋 dramaturgii i akcji, wiesz o co chodzi. „Geneza jest w艂a艣ciwa, je艣li zale偶y ci na tych czynnikach”. Wskaza艂em na zw贸j - „moje rysunki przeprowadz膮 nas przez noc”.

"Wszystko ma sw贸j pocz膮tek, a nasza historia zaczyna si臋, gdy bogowie Fardos Stw贸rca oraz Uman Zathroth wyszli z wielkiej, nieko艅cz膮cej si臋 pustki. Pe艂en si艂y Fardos stara艂 si臋 rozpaczliwie tworzy膰 i dawa膰 偶ycie. Jednak wszystkie jego wysi艂ki sz艂y na marne, ka偶de stworzenie przez niego zrodzone, by艂o natychmiastowo wch艂aniane przez pustk臋. Poprosi艂 wi臋c Umana Zathroth'a, o po艂膮czenie si臋, dw贸ch r贸偶nych od siebie po艂贸w. Uman kieruj膮cy si臋 pasj膮 i intuicj膮, po艂膮czy艂 si臋 z Fardosem, niszczycielsk膮 si艂膮 natury, nie czu艂em nic opr贸cz zazdro艣ci i oburzenia."
"Ha! Wi臋c to on, prawda?" Zapyta艂 Vani ze skrzy偶owanymi r臋koma i zw臋偶onymi oczyma. "Tak?" Tak, to ten. W艂adca ostatecznego z艂a, m贸zg ciemno艣ci, pan terroru i chaosu, apokaliptyczny kaznodzieja pot臋pienia, tw贸rca grzechu, wielki z艂y przeciwnik. "Trzymaj si臋, Vani!" - powiedzia艂em potrz膮saj膮c delikatnie g艂ow膮." "Przedstawi艂em tylko starszych bog贸w, a Ty ju偶 wyci膮gasz wnioski. Nie b膮d藕 tak pochopna! Daj mi kontynuowa膰..." "Jestem pewien, 偶e jest z艂ym facetem, po prostu to wiem." Jej twarz wykrzywi艂a si臋 m贸wi膮c: "Dobrze Amaro, ju偶 zamieniam si臋 w s艂uch."
"Wi臋c na czym sko艅czyli艣my?" A, tak! A wi臋c Fardos oraz Uman starali po艂膮czy膰 si臋, tworz膮c w ko艅cowym efekcie co艣 nowego. Wszystkie ich pr贸by by艂y nieskuteczne i wtedy sta艂o si臋 co艣, czego nie potrafi wyt艂umaczy膰 偶aden z bog贸w. B艂yszcz膮ca i pi臋kna jak r贸偶a, wyskoczy艂a z otch艂ani Tibiasula, od razu wida膰 by艂o w niej mn贸stwo harmonii. Fardos i Uman przyj臋li z otwartymi r臋koma bosk膮 pi臋kno艣膰, kt贸ra zgodzi艂a si臋 z nimi wsp贸艂pracowa膰. Zathroth w rzeczywisto艣ci by艂 jednak pe艂en nienawi艣ci, na razie jednak to ukrywaj膮c.

W ko艅cu Uman wymy艣li艂 spos贸b stworzenia solidnego fundamentu, na kt贸rym b臋d膮 mogli tworzy膰 swoje dzie艂a. Sta艂y punkt, na kt贸rym mogliby skupia膰 swoje si艂y tw贸rcze. Wynalaz艂 poj臋cie czasu. Nawet Zathroth by艂 zaintrygowany pomys艂em ustawiania rzeczy w ruchu. Oczekiwa艂, 偶e ten czas w ko艅cu doprowadzi do upadku i zniszczenia. Wszyscy czterej bogowie po艂膮czyli swoje moce i energie i stworzyli kryszta艂ow膮 kolumn臋 czasu. Rado艣膰 Fardosa i Umana nie trwa艂a jednak d艂ugo. Zathroth potajemnie wyku艂 sztylet nas膮czony jego nienawi艣ci膮, a naiwna Tibiasula sta艂a si臋 doskona艂膮 ofiar膮. Pewnego dnia wci膮gn膮艂 j膮 w zasadzk臋 i wbi艂 sztylet g艂臋boko w jej serce. Harmonia zosta艂a zachwiana. Podczas gdy 偶ycie oddala艂o si臋 od niej, cztery 偶ywio艂y - ogie艅, woda, powietrze i ziemia opuszcza艂y jej cia艂o. Zszokowani i zdesperowani Fardos i Uman pr贸bowali j膮 ratowa膰, ale jedyne co mogli zrobi膰, to rzuci膰 pot臋偶ne zakl臋cie, kt贸re zespoli艂oby jej szcz膮tki z kolumn膮 czasu. Utkali 偶ywio艂y w pot臋偶ne pasma i tym samym stworzyli ich pierwsze prawdziwe dzie艂a.

Dzi臋ki 偶ywio艂owi ziemi powsta艂y 偶yzne gleby Tibii, morze natomiast zosta艂o stworzone przez Sula, 偶ywio艂 wody. Powietrze zmieni艂o si臋 w 艂agodny wiatr chroni膮cy morza i ziemie, a Ogie艅 ogrzewa艂 je od do艂u. Wszystkie 偶ywio艂y by艂y pe艂ne 偶ycia, ale by艂y te偶 dzikie i 偶adne z nich nie przypomina艂o 艂agodnego charakteru Tibiasuli. Jednak Uman i Fardos odkryli, 偶e 偶ywio艂y przechowywa艂y w sobie nasienie 偶ycia. Poprzez zjednoczenie si臋 z jednym z nich, bogowie mogliby tworzy膰 nowe istoty. Tak si臋 w艂a艣nie sta艂o. Zrodzili si臋 ni偶si bogowie, Fanfar i Suon, Crunor Pan Drzew, Nornur B贸g Przeznaczenia i Bastesh Pani Morza.

"Fanfar i Suon? Ahh s艂ysza艂am o nich. Goni膮 si臋 zawsze po niebie, to dlatego jest dzie艅 i noc. Ona jest ma艂膮 psotnic膮, co? Spali艂a 艣wiat swoimi p艂omieniami zaatakowa艂a biedn膮 pani臋 m贸rz Bastesh, jak bestia..." Vani spojrza艂a dumnie. "Ahh tak, walka pomi臋dzy Fanfar i Suon... ale jedna noc jest zbyt kr贸tka, aby opowiedzie膰 wszystkie historie, wi臋c skupmy si臋 na samej genezie..." "Tak, tak! M贸w dalej! Co z Zatharothem? Czy on te偶... no wiesz... po艂膮czy艂 si臋 z jakim艣 偶ywio艂em?" "Nie, nie z jednym z 偶ywio艂贸w, ale spodoba艂y mu si臋 niszczycielskie moce Fanfar i ostatecznie to j膮 uwi贸d艂. Owocem tego zwi膮zku by艂 okropny szaleniec, Brog W艣ciek艂y, tytan, szalony i okrutny jak jego matka. Ogie艅 nieub艂aganie wdziera艂 si臋 do jego piersi i z czasem stawa艂 si臋 coraz bardziej niezno艣ny. Pewnego dnia uda艂o mu si臋 uwolni膰 ca艂y b贸l z magicznym p艂omieniem pe艂nym w艣ciek艂o艣ci. Tak powsta艂 pierwszy smok, Garsharak. Zafascynowany swoim tworem, Brog stworzy艂 kolejne istoty, tym razem na swoje podobie艅stwo: cyklopy. Jego moce tworzenia 偶ywych istot zwr贸ci艂y uwag臋 jego ojca, Zathrotha, kt贸rego moce tworzenia 偶ycia by艂y raczej s艂abe. Zach臋ca艂 on Broga do kontynuowania tego co zacz膮艂 i tak w ko艅cu na ca艂ym 艣wiecie rozprzestrzeni艂y si臋 trolle, gobliny i jego arcydzie艂a - orki.
Oddzia艂y Zathrota wkr贸tce zacz臋艂y sia膰 spustoszenie gdziekolwiek zachcia艂y. W celu zaprzestania dewastacji pi臋knych tibijskich krain, cz臋艣膰 mniejszych bog贸w stworzy艂a swoje potwory, by chroni艂y Tibi臋. Niestety, wilki, w臋偶e czy zatrute paj膮ki nie by艂y w stanie stawi膰 czo艂a rozszala艂ym hordom. Ale wtedy nasta艂a era smok贸w. Kiedy orkowie byli ju偶 o krok od zaj臋cia ca艂ej Tibii, Garsharak wys艂a艂 swoje jaszczurze oddzia艂y do podboju i przej臋cia w艂adzy nad innymi. Niezliczone armie ork贸w i cycklop贸w pada艂y pod pot臋g膮 smok贸w i ich ognistych oddech贸w. Jednak smoki r贸wnie偶 dozna艂y licznych os艂abie艅 i wkr贸tce wszystkie rasy rozpocz臋艂y ze sob膮 b贸j o przetrwanie. Fala 艣mierci zala艂a Tibi臋. Gdziekolwiek spojrza艂e艣, Twoje oczy napotyka艂a g贸ry ko艣ci i rzeki p艂yn膮cej krwi.

Chocia偶 Fadosowi i Urmanowi nie szkoda by艂o zabitych oddzia艂贸w Zathrota, zdawali sobie spraw臋, 偶e zw艂oki mog膮 poch艂on膮膰 ca艂e 偶ycie. Jednak Zathroth zainterweniowa艂 ze swoimi planami stworzenia boga, kt贸ry opiekowa艂by si臋 zw艂okami. Przebrany za Umana po艂膮czy艂 si臋 z ziemi膮 i w ten spos贸b powsta艂 Urgith, W艂adca Nieumar艂ych. Ze swoj膮 nie艣wi臋t膮 si艂膮, zamieni艂 zw艂oki w 偶ywe trupy - istoty bez w艂asnej woli, wype艂niaj膮ce rozkazy i ucztuj膮ce na nie偶yj膮cych z, jak mog艂oby si臋 wydawa膰, niesko艅czonym g艂odem. Ze wzgl臋du na ogromn膮 ilo艣膰 trup贸w armie Urgitha szybko rozprzestrzeni艂y si臋 na terenie ca艂ej Tibii. Fardos i Uman byli przera偶eni na widok swoich dzie艂 niszczonych przez 偶ywe trupy. Uman pospieszy艂 do zjednoczenia si臋 z ziemi膮, tak jak planowano. Jednak jego syn Toth, Stra偶nik Dusz, nie m贸g艂 ju偶 zatrzyma膰 zarazy. Mimo jego wysi艂k贸w w celu zaprowadzenia um臋czonych dusz zmar艂ych do pokojowych za艣wiat贸w, Urgith i jego nieumarli s艂udzy nadal rz膮dzili Tibi膮.
"Amaro, to okropne! Mogliby艣my przebrn膮膰 przez t膮 cz臋艣膰 szybko?" Obrzydzenie na twarzy Vani roz艣mieszy艂o mnie. "Nie martw si臋!" - pocieszy艂em j膮. "Fardos i Uman nie odpuszczali tak 艂atwo. Starali si臋 stworzy膰 ras臋, kt贸ra b臋dzie w stanie stawi膰 czo艂a okropno艣ciom Zathrotha. Tworzyli jedn膮 po drugiej, jednak ka偶da zosta艂a pokonana przez nieumar艂ych. Wi臋kszo艣膰 z tych staro偶ytnych ras zosta艂a ca艂kowicie wymazana z powierzchni Tibii i odesz艂a w zapomnienie, z wyj膮tkiem elf贸w i krasnolud贸w, kt贸rym przynajmniej uda艂o si臋 jako艣 prze偶y膰. Zathroth cieszy艂 si臋 z tego ca艂ego chaosu i zniszczenia, tym bardziej, gdy niekt贸re z tych ras uleg艂y pokusie i przesz艂y na jego stron臋.
M贸wi si臋, 偶e Fardos i Uman karali zdrajc贸w bez lito艣ci. Niekt贸rzy nawet uwa偶aj膮, 偶e te wyrzucone stworzenia by艂y tymi, z kt贸rych Zathroth uczyni艂 pierwsze demony.
Ostatecznie jednak, Fardos i Uman stworzyli ras臋 naznaczon膮 znacznie wi臋ksz膮 elastyczno艣ci膮 ni偶 jakakolwiek przedtem. Banor, Boski Wojownik, a wraz z nim narodzili si臋 ludzie. Banor posiada艂 niezr贸wnane umiej臋tno艣ci walki. By艂 to wspania艂y rycerz i legendarny przyw贸dca. Ludzie dobrze przystosowali si臋 do trudnych warunk贸w i podj臋li walk臋 z oddzia艂ami Zathrotha i bezbo偶nymi legionami Urgitha.

Zosta艂o stoczonych wiele krwawych i bezlitosnych bitew. Fardos i Uman chcieli pom贸c Banorowi i ludziom zmieni膰 przeznaczenie. Uman przedstawi艂 艣mia艂k贸w, kt贸rzy chcieli zg艂臋bi膰 tajniki magii. W ten oto spos贸b powsta艂a profesja bezlitosnych mag贸w. Crunor W艂adca Las贸w, zaoferowa艂 pomoc w nauce sekret贸w 偶ycia, a wielu ludzi zacz臋艂o pod膮偶a膰 za jego g艂osem, zostaj膮c druidami. Z 偶on膮 Kiran膮, Banor sp艂odzi艂 Elane, kt贸ra mia艂a wysokie umiej臋tno艣ci w walce dystansowej oraz zna艂a tajemne sztuki magiczne. By艂a ona pierwszym szlachetnym paladynem w tej krainie. Jednak, pomimo stara艅 i po艂膮czonych mocy czterech profesji, ludzie odnosili kl臋ski, gdy偶 Banor wraz ze swym ostrzem byli obecni na innym polu walki, wi臋c ludzi musieli toczy膰 bitwy bez swojego lidera. Z tego powodu, Banor poprosi艂 bog贸w, by ci ponownie mu pomogli. W zwi膮zku z tym, stworzyli portal dusz: magiczny portal, przez kt贸ry dusze z innego wymiaru mog艂y dosta膰 si臋 do krainy Tibii w postaci ludzkich bohater贸w.

Przy pomocy tych mistrz贸w, ludzka rasa by艂a bliska zwyci臋stwa przeciwko hordzie nieumar艂ych. Twarz膮 w twarz w obliczu ludzkiej wy偶szo艣ci, 偶yj膮cy umarli, orkowie, smoki i inne rasy postanowi艂y nagle od艂o偶y膰 ich r贸偶nice na bok i do艂膮czy膰 do si艂 stoj膮cych przeciwko ludziom. Zosta艂 podpisany rozejm i zn贸w Tibia znalaz艂a si臋 w okresie wojny. 艢miertelnicy, zmagaj膮c si臋 z niezliczon膮 ilo艣ci膮 wrog贸w, zmuszeni zostali do odwrotu i ukrycia si臋 w miastach warownych. Jednak nie zostali oni pokonani. Nasta艂a r贸wnowaga liczebna mi臋dzy ras膮 ludzk膮, a kreaturami. 艢miertelnicy zacz臋li rozwija膰 si臋 na granicach miast. Jednak zaci臋ta walka mi臋dzy stronami nigdy nie przesta艂a istnie膰. Wrogowie nie tylko czaili si臋 poza murami miast, ale tak偶e niekt贸rzy ludzie odwr贸cili si臋 od swojej w艂asnej rasy i od tego czasu, niezliczona liczba czempion贸w straci艂a swoje 偶ycie w bitwach. Nawet dzi艣 potrzebujemy bohater贸w, by mogli walczy膰 o lepsze jutro.
Vani spojrza艂a w zamy艣leniu. "Zastanawia mnie, czy Zathroth wci膮偶 obmy艣la jaki艣 plan by przynie艣膰 zniszczenie Tibii?" "C贸偶, mo偶emy tylko trwa膰 w nadziei, 偶e cokolwiek przyniesie przysz艂o艣膰, b臋dziemy gotowi stawi膰 temu czo艂o" Vani u艣miechn臋艂a si臋. "Rzeczywi艣cie, to by艂a inspiruj膮ca opowie艣膰, Amaro. Jestem gotowa wype艂ni膰 moj膮 cz臋艣膰, tak samo jak zrobili to moi przodkowie" Spojrza艂a wysoko w niebo, a ja skin膮艂em g艂ow膮. "Nied艂ugo Fafnar i Suon b臋d膮 kontynuowa膰 swoj膮 wypraw臋 po niebie, Vani. Zgaduj臋, 偶e lepiej b臋dzie, je艣li p贸jdziesz si臋 teraz przespa膰. Ja przypilnuj臋 ognia, by nie zgas艂 i mo偶e popracuj臋 nad swoimi rysunkami.
S艂odkich sn贸w!
Amaro
