Senne doliny we mg艂y wtulone,
stroj膮 si臋 w barwne szaty jesieni,
w艣r贸d drzew sztandary rozwieszone
p艂on膮 od 偶贸艂ci i czerwieni.
stroj膮 si臋 w barwne szaty jesieni,
w艣r贸d drzew sztandary rozwieszone
p艂on膮 od 偶贸艂ci i czerwieni.


Ka偶dy z Was s艂ysza艂 pewnie o pewnym magu. Wiecie pewnie r贸wnie偶, 偶e na imi臋 mu Ferumbras. Jednak czy wielu z Was spotka艂a go osobi艣cie, czy mo偶e znacie go z opowie艣ci? Je偶eli to drugie, to w waszych m贸zgach w艂a艣nie tworzy si臋 obraz pi臋knie odzianego w czerwone szaty obszyte z艂ocist膮 nici膮, starszego pana z d艂ug膮 siw膮 brod膮, kt贸ry podpiera si臋 swoj膮 stalow膮 lask膮. Jednak czy Wasz obraz tego czarodzieja jest prawdziwy, czy jest to tylko posta膰 opisana przez bard贸w pod wp艂ywem upojenia alkoholowego? Ot贸偶 ja, podczas jednej z wypraw stan膮艂em z nim oko w oko. Poka偶臋 Wam zatem cz臋艣膰 mojego dziennika, kt贸ry niegdy艣 prowadzi艂em.
21.06.1248
Dzie艅 zapowiada艂 si臋 normalnie, nic nie zapowiada艂o katastrofy kt贸ra mia艂a nadej艣膰. Obudzi艂o mnie 膰wierkanie ptak贸w i radosne pokrzyki dzieci bawi膮cych si臋 na ulicach Thais. Po drugiej stronie domu jecha艂 w艂a艣nie orszak Queen Eloise. Najprawdopodobniej kr贸lowa jecha艂a na spotkanie z Tibianusem III. Niech臋tnie zwlok艂em si臋 z 艂贸偶ka. Za艂o偶y艂em dzienne szaty i wyszed艂em do karczmy Froda. Cz艂owiek nie wielb艂膮d, pi膰 musi, a dodatkowo nie jad艂em jeszcze 艣niadania. Nieco po godzinie 15:00 zjawi艂 si臋 na czarnym rumaku pos艂aniec maga Eremo z Cormayi. Wr臋czy艂 mi list i bez s艂owa odjecha艂. Co艣 musia艂o si臋 sta膰, Eremo zawsze powiadamia o rzeczach wa偶nych i niecierpi膮cych zw艂oki. Dr偶膮cymi r臋koma otworzy艂em kopert臋 i zacz膮艂em czyta膰:
"Ferumbras pojawi艂 si臋 w swojej cytadeli na Kharos, wyczuwam pot臋偶ne zawirowania energii. Szykuje si臋 co艣 z艂ego!"
Pos艂aniec czarodzieja odwiedzi艂 jeszcze paru wojownik贸w. Po jego wizycie wszyscy, w艂膮cznie ze mn膮 przygotowali zbroje i naostrzyli bro艅. Stajenny przyprowadzi艂 mi przygotowanego konia i razem z innymi wyruszy艂em do najbli偶szego portu, gdzie czeka艂 na nas statek p艂yn膮cy na wysp臋 Ferumbrasa. Podr贸偶 trwa艂a kilka godzin, a podczas niej niebo spowi艂y czerwone chmury. Pomy艣la艂em, 偶e ju偶 wszyscy mieszka艅cy Tibii wiedz膮 co si臋 sta艂o i szukaj膮 schronienia, w razie naszego niepowodzenia. Przed wie偶膮 czarnoksi臋偶nika czeka艂a ca艂a 艣mietanka rycerstwa tibijskiego wraz ze znakomitymi magami i paladynami. Dow贸dztwo nad misj膮 przypad艂o mi. Zebrali艣my si臋 wszyscy w jednym miejscu i szczeg贸艂owo om贸wili艣my plan dzia艂ania. Podzielili艣my si臋 na trzy grupy. Mieli艣my spotka膰 si臋 tu偶 przy wej艣ciu do komnaty maga, id膮c inn膮 drog膮 i eliminuj膮c po drodze wszystkie plugawe stworzenia. Zgodzili艣my si臋, 偶e taktyk臋 na pokonanie arcymaga opracujemy przed jego komnat膮.

Wraz ze swoj膮 grup膮 wszed艂em do cytadeli. By艂o to miejsce straszne, na 艣cianach wisia艂y gnij膮ce trupy i rozpadaj膮ce si臋 szkielety. Marmurowa posadzka by艂a brudna od zeschni臋tej krwi. By艂o pe艂no szczur贸w, kt贸re spo偶ywa艂y resztki zabitych cia艂 ludzkich i zwierz臋cych. Pod膮偶aj膮c wzd艂u偶 tych ponurych korytarz贸w zaskoczy艂a nas grupa demon贸w. Z艂apa艂em kling臋 mojego miecza, ale... by艂a jaka艣 dziwnie zimna. Nagle mojego kompana ugodzi艂 w plecy lodowy pocisk. Szybko odwr贸ci艂em si臋 i przeci膮艂em powietrze mieczem... da艂o si臋 us艂ysze膰 stukni臋cie, a po chwili na ziemi le偶a艂 martwy warlock. Sytuacja ju偶 na pocz膮tku by艂a ci臋偶ka, a nie dotarli艣my jeszcze do g贸rnych pi臋ter fortecy. Ogniste pociski lata艂y tu偶 obok naszych g艂贸w, a demon贸w ci膮gle przybywa艂o. Po zaci臋tej walce uda艂o nam si臋 odes艂a膰 stwory do piekie艂. Nagle przed nami pojawi艂 si臋 Eremo, kt贸ry powiedzia艂:
" Musicie si臋 spieszy膰! Ferumbras staj臋 si臋 coraz bardziej pot臋偶ny! Na Thais zmierzaj膮 hordy ork贸w, a przy Liberty Bay p艂ywaj膮 pirackie statki widmo!
Gdy wypowiedzia艂 te s艂owa, hukn臋艂o, pojawi艂 si臋 g臋sty ob艂ok, a czarodziej znikn膮艂. Przez chwil臋 stali艣my w bezruchu, jakby s艂owa przed chwil膮 us艂yszane zamrozi艂y nasze my艣li. Po chwili jednak otrz膮sn臋li艣my si臋 i ruszyli艣my dalej. Niestety sta艂o si臋 co艣 czego nie przewidzieli艣my. Na naszej drodze stan臋艂o co艣 o wiele pot臋偶niejszego od w艂a艣ciciela cytadeli na Kharos, a by艂a to... cytadela na Kharos. Tak! Zgubili艣my drog臋. Postanowili艣my chwil臋 odpocz膮膰. Dobrze, 偶e w naszej grupie by艂 mag. Uda艂o nam si臋 nawi膮za膰 telepatyczne po艂膮czenie z drug膮 grup膮. Dowiedzieli艣my si臋, 偶e zgin臋艂y dwie osoby. Informacja ta bardzo nas przygn臋bi艂a, zrobi艂o si臋 jako艣 tak smutno i powa偶nie. Wszyscy wiedzieli, 偶e mog膮 zgin膮膰 w ka偶dym momencie. Druga grupa poinformowa艂a nas, 偶e s膮 ju偶 blisko komnaty arcymaga...

Kiedy wyruszyli艣my dalej okaza艂o si臋, 偶e teleport do g艂贸wnej sali znajdowa艂 si臋 par臋 korytarzy dalej. By艂y one stosunkowo s艂abo strze偶one. Pewnie czarnoksi臋偶nik nie spodziewa艂 si臋, 偶e kto艣 prze艂amie jego stra偶nik贸w na ni偶szych pi臋trach. Jednak trzeba by膰 zuchwa艂ym, 偶eby na g贸rnych pi臋trach osadzi膰 szkielety i garstk臋 ork贸w. Po kr贸tkiej chwili dotar艂a do nas druga grupa. Twarze moich kompan贸w by艂y wyra藕nie zm臋czone, ka偶dy chcia艂 po艂o偶y膰 si臋 w swoim 艂贸偶ku i spa膰. Nikt tego nie powiedzia艂 otwarcie, ale ka偶dy tak my艣la艂. W czasie oczekiwania na przybycie trzeciej grupy mieli艣my troch臋 "wolnego czasu". Oddali艂em si臋 troch臋 od towarzysz贸w i usiad艂em na starym kamieniu. W mojej g艂owie ca艂y czas pobrzmiewa艂y s艂owa Eremo. Pomy艣la艂em sobie o rycerzach, kt贸rzy musieli broni膰 stolicy kontynentu przed plugawymi orkami. Ujrza艂em r贸wnie偶 morsk膮 bitw臋 mi臋dzy dzielnymi 偶eglarzami z Liberty Bay, a upiornymi zjawami i piratami.
Po nieca艂ej godzinie zjawi艂a si臋 grupa trzecia. Tam na szcz臋艣cie wszyscy przybyli 偶ywi, z paroma siniakami i zadrapaniami. Szybko zebra艂a si臋 grupa dowodz膮ca i zacz臋li艣my opracowywa膰 plan dzia艂ania. Pewien mi臋艣niak, kt贸rego imienia nie pami臋tam zaproponowa艂, aby艣my wszyscy wbiegli do sali i rzucili si臋 na Ferumbrasa... a propos, ten czar zamro偶enia jest naprawd臋 cudowny! Po ci膮gn膮cych si臋 w niesko艅czono艣膰 minutach sp臋dzonych na dyskusji jak zwalczy膰 czarodzieja byli艣my gotowi. Ustawili艣my si臋 przed portalem i z niepewno艣ci膮 ruszyli艣my naprz贸d.
Przenios艂o nas do komnaty. Szybko przyj臋li艣my swoje pozycje, ale... gdzie jest Ferumbras! Przecie偶... tutaj jest tylko m艂odzieniec w zwyk艂ej koszulce i jeansach z dziurami na kolanach. Byli艣my delikatnie m贸wi膮c zdezorientowani. M艂odzieniec siedzia艂 przy stole i czyta艂 gazet臋 popijaj膮c zio艂ow膮 herbat膮. My dalej stali艣my jakby lodowe pociski ugodzi艂y nas prosto w pier艣. Ch艂opak wsta艂 i zacz膮艂 przechadza膰 si臋 po komnacie z delikatnym u艣miechem na ustach. Otrz膮s艂em si臋, a mi臋dzy nami rozpocz臋艂a si臋 kr贸tka dyskusja.
- Kim jeste艣?! - zapyta艂em z niepokojem.
- Ja? Jestem jedynie materi膮 - odpowiedzia艂.
- M贸w po ludzku! - krzykn膮艂em.
- 艢miesz podnosi膰 na mnie g艂os?! - odwdzi臋czy艂 si臋 g艂o艣niejszym krzykiem - jestem w stanie jednym ruchem r臋ki powali膰 ca艂膮 twoj膮 weso艂膮 kampani臋!
- Kim jeste艣? - powt贸rzy艂em lekko przestraszony
- M贸wi膮 mi Ferumbras...
Nagle jeden z naszych wyda艂 okrzyk i rzuci艂 w stron臋 czarodzieja ognist膮 kul臋. Ten skin膮艂 r臋k膮 i zatrzyma艂 ognisty pocisk. Drug膮 r臋k膮 wytworzy艂 b艂yskawic臋, kt贸ra ugodzi艂a rycerza. Stali艣my przera偶eni... Nasze wszystkie plany, kt贸re przez tyle czasu omawiali艣my leg艂y w gruzach. Ferumbras zdawa艂 si臋 by膰 rozw艣cieczony. Jego oczy zap艂on臋艂y czerwonym kolorem. Nagle... us艂ysza艂em pot臋偶ny huk, kt贸ry zwali艂 si臋 na ziemi臋...

Odzyska艂em przytomno艣膰... gdzie ja jestem? Co?! Le偶e we w艂asnym 艂贸偶ku... co si臋 dzieje? Auaaa, moja g艂owa, przeszywa j膮 potworny b贸l. Czu艂em si臋 jako艣 dziwnie. Wyjrza艂em przez okno i zobaczy艂em dzieci bawi膮ce si臋 nieopodal. Po drugiej stronie domu jecha艂 w艂a艣nie orszak Queen Eloise. Najprawdopodobniej kr贸lowa jecha艂a na spotkanie z Tibianusem III. Za艂o偶y艂em dzienne szaty i wyszed艂em do karczmy Froda. Cz艂owiek nie wielb艂膮d, pi膰 musi, a dodatkowo nie jad艂em jeszcze 艣niadania. Nieco po godzinie 15:00 zjawi艂 si臋 na czarnym rumaku pos艂aniec maga Eremo z Cormayi. Wr臋czy艂 mi list i bez s艂owa odjecha艂. Co艣 musia艂o si臋 sta膰, Eremo zawsze powiadamia o rzeczach wa偶nych i niecierpi膮cych zw艂oki. Dr偶膮cymi r臋koma otworzy艂em kopert臋 i zacz膮艂em czyta膰:
"Ferumbras pojawi艂 si臋 w swojej cytadeli na Kharos, wyczuwam pot臋偶ne zawirowania energii. Szykuje si臋 co艣 z艂ego!"
[...]
Ustawili艣my si臋 przed portalem i z niepewno艣ci膮 ruszyli艣my naprz贸d. Przenios艂o nas do komnaty. Od razu rzucili艣my si臋 w wir walki. Jak na dziadka z d艂ug膮 brod膮 o lasce w aksamitnych szatach, kt贸re z pewno艣ci膮 ogranicza艂y ruchowo, czarnoksi臋偶nik by艂 naprawd臋 偶wawy. Zakl臋cia 艣wista艂y mi臋dzy g艂owami. Ca艂y czas piszcza艂o w uszach od pot臋偶nych eksplozji. Nasi padali na posadzk臋 bez 偶ycia jeden po drugim. Arcymag jednak coraz bardziej opada艂 z si艂. W ko艅cu jego magiczna bariera zosta艂a prze艂amana, a jego cia艂o przeszy艂o kilkana艣cie mieczy. Czarnoksi臋偶nik pad艂 na ziemi臋 bez tchu. Stali艣my bezmy艣lnie jeszcze przez kilkana艣cie minut. Po kr贸tkim czasie jeden po drugim udawali艣my si臋 do teleportu. Podszed艂em do niego i ja. Wkroczy艂em w portal i...
[...]
Obudzi艂o mnie 膰wierkanie ptak贸w i radosne pokrzyki dzieci bawi膮cych si臋 na ulicach Thais. Po drugiej stronie domu jecha艂 w艂a艣nie orszak Queen Eloise. Najprawdopodobniej kr贸lowa jecha艂a na spotkanie z Tibianusem III...
Dzie艅 zapowiada艂 si臋 normalnie, nic nie zapowiada艂o katastrofy kt贸ra mia艂a nadej艣膰. Obudzi艂o mnie 膰wierkanie ptak贸w i radosne pokrzyki dzieci bawi膮cych si臋 na ulicach Thais. Po drugiej stronie domu jecha艂 w艂a艣nie orszak Queen Eloise. Najprawdopodobniej kr贸lowa jecha艂a na spotkanie z Tibianusem III. Niech臋tnie zwlok艂em si臋 z 艂贸偶ka. Za艂o偶y艂em dzienne szaty i wyszed艂em do karczmy Froda. Cz艂owiek nie wielb艂膮d, pi膰 musi, a dodatkowo nie jad艂em jeszcze 艣niadania. Nieco po godzinie 15:00 zjawi艂 si臋 na czarnym rumaku pos艂aniec maga Eremo z Cormayi. Wr臋czy艂 mi list i bez s艂owa odjecha艂. Co艣 musia艂o si臋 sta膰, Eremo zawsze powiadamia o rzeczach wa偶nych i niecierpi膮cych zw艂oki. Dr偶膮cymi r臋koma otworzy艂em kopert臋 i zacz膮艂em czyta膰:
"Ferumbras pojawi艂 si臋 w swojej cytadeli na Kharos, wyczuwam pot臋偶ne zawirowania energii. Szykuje si臋 co艣 z艂ego!"
Pos艂aniec czarodzieja odwiedzi艂 jeszcze paru wojownik贸w. Po jego wizycie wszyscy, w艂膮cznie ze mn膮 przygotowali zbroje i naostrzyli bro艅. Stajenny przyprowadzi艂 mi przygotowanego konia i razem z innymi wyruszy艂em do najbli偶szego portu, gdzie czeka艂 na nas statek p艂yn膮cy na wysp臋 Ferumbrasa. Podr贸偶 trwa艂a kilka godzin, a podczas niej niebo spowi艂y czerwone chmury. Pomy艣la艂em, 偶e ju偶 wszyscy mieszka艅cy Tibii wiedz膮 co si臋 sta艂o i szukaj膮 schronienia, w razie naszego niepowodzenia. Przed wie偶膮 czarnoksi臋偶nika czeka艂a ca艂a 艣mietanka rycerstwa tibijskiego wraz ze znakomitymi magami i paladynami. Dow贸dztwo nad misj膮 przypad艂o mi. Zebrali艣my si臋 wszyscy w jednym miejscu i szczeg贸艂owo om贸wili艣my plan dzia艂ania. Podzielili艣my si臋 na trzy grupy. Mieli艣my spotka膰 si臋 tu偶 przy wej艣ciu do komnaty maga, id膮c inn膮 drog膮 i eliminuj膮c po drodze wszystkie plugawe stworzenia. Zgodzili艣my si臋, 偶e taktyk臋 na pokonanie arcymaga opracujemy przed jego komnat膮.

Wraz ze swoj膮 grup膮 wszed艂em do cytadeli. By艂o to miejsce straszne, na 艣cianach wisia艂y gnij膮ce trupy i rozpadaj膮ce si臋 szkielety. Marmurowa posadzka by艂a brudna od zeschni臋tej krwi. By艂o pe艂no szczur贸w, kt贸re spo偶ywa艂y resztki zabitych cia艂 ludzkich i zwierz臋cych. Pod膮偶aj膮c wzd艂u偶 tych ponurych korytarz贸w zaskoczy艂a nas grupa demon贸w. Z艂apa艂em kling臋 mojego miecza, ale... by艂a jaka艣 dziwnie zimna. Nagle mojego kompana ugodzi艂 w plecy lodowy pocisk. Szybko odwr贸ci艂em si臋 i przeci膮艂em powietrze mieczem... da艂o si臋 us艂ysze膰 stukni臋cie, a po chwili na ziemi le偶a艂 martwy warlock. Sytuacja ju偶 na pocz膮tku by艂a ci臋偶ka, a nie dotarli艣my jeszcze do g贸rnych pi臋ter fortecy. Ogniste pociski lata艂y tu偶 obok naszych g艂贸w, a demon贸w ci膮gle przybywa艂o. Po zaci臋tej walce uda艂o nam si臋 odes艂a膰 stwory do piekie艂. Nagle przed nami pojawi艂 si臋 Eremo, kt贸ry powiedzia艂:
" Musicie si臋 spieszy膰! Ferumbras staj臋 si臋 coraz bardziej pot臋偶ny! Na Thais zmierzaj膮 hordy ork贸w, a przy Liberty Bay p艂ywaj膮 pirackie statki widmo!
Gdy wypowiedzia艂 te s艂owa, hukn臋艂o, pojawi艂 si臋 g臋sty ob艂ok, a czarodziej znikn膮艂. Przez chwil臋 stali艣my w bezruchu, jakby s艂owa przed chwil膮 us艂yszane zamrozi艂y nasze my艣li. Po chwili jednak otrz膮sn臋li艣my si臋 i ruszyli艣my dalej. Niestety sta艂o si臋 co艣 czego nie przewidzieli艣my. Na naszej drodze stan臋艂o co艣 o wiele pot臋偶niejszego od w艂a艣ciciela cytadeli na Kharos, a by艂a to... cytadela na Kharos. Tak! Zgubili艣my drog臋. Postanowili艣my chwil臋 odpocz膮膰. Dobrze, 偶e w naszej grupie by艂 mag. Uda艂o nam si臋 nawi膮za膰 telepatyczne po艂膮czenie z drug膮 grup膮. Dowiedzieli艣my si臋, 偶e zgin臋艂y dwie osoby. Informacja ta bardzo nas przygn臋bi艂a, zrobi艂o si臋 jako艣 tak smutno i powa偶nie. Wszyscy wiedzieli, 偶e mog膮 zgin膮膰 w ka偶dym momencie. Druga grupa poinformowa艂a nas, 偶e s膮 ju偶 blisko komnaty arcymaga...

Kiedy wyruszyli艣my dalej okaza艂o si臋, 偶e teleport do g艂贸wnej sali znajdowa艂 si臋 par臋 korytarzy dalej. By艂y one stosunkowo s艂abo strze偶one. Pewnie czarnoksi臋偶nik nie spodziewa艂 si臋, 偶e kto艣 prze艂amie jego stra偶nik贸w na ni偶szych pi臋trach. Jednak trzeba by膰 zuchwa艂ym, 偶eby na g贸rnych pi臋trach osadzi膰 szkielety i garstk臋 ork贸w. Po kr贸tkiej chwili dotar艂a do nas druga grupa. Twarze moich kompan贸w by艂y wyra藕nie zm臋czone, ka偶dy chcia艂 po艂o偶y膰 si臋 w swoim 艂贸偶ku i spa膰. Nikt tego nie powiedzia艂 otwarcie, ale ka偶dy tak my艣la艂. W czasie oczekiwania na przybycie trzeciej grupy mieli艣my troch臋 "wolnego czasu". Oddali艂em si臋 troch臋 od towarzysz贸w i usiad艂em na starym kamieniu. W mojej g艂owie ca艂y czas pobrzmiewa艂y s艂owa Eremo. Pomy艣la艂em sobie o rycerzach, kt贸rzy musieli broni膰 stolicy kontynentu przed plugawymi orkami. Ujrza艂em r贸wnie偶 morsk膮 bitw臋 mi臋dzy dzielnymi 偶eglarzami z Liberty Bay, a upiornymi zjawami i piratami.
Po nieca艂ej godzinie zjawi艂a si臋 grupa trzecia. Tam na szcz臋艣cie wszyscy przybyli 偶ywi, z paroma siniakami i zadrapaniami. Szybko zebra艂a si臋 grupa dowodz膮ca i zacz臋li艣my opracowywa膰 plan dzia艂ania. Pewien mi臋艣niak, kt贸rego imienia nie pami臋tam zaproponowa艂, aby艣my wszyscy wbiegli do sali i rzucili si臋 na Ferumbrasa... a propos, ten czar zamro偶enia jest naprawd臋 cudowny! Po ci膮gn膮cych si臋 w niesko艅czono艣膰 minutach sp臋dzonych na dyskusji jak zwalczy膰 czarodzieja byli艣my gotowi. Ustawili艣my si臋 przed portalem i z niepewno艣ci膮 ruszyli艣my naprz贸d.
Przenios艂o nas do komnaty. Szybko przyj臋li艣my swoje pozycje, ale... gdzie jest Ferumbras! Przecie偶... tutaj jest tylko m艂odzieniec w zwyk艂ej koszulce i jeansach z dziurami na kolanach. Byli艣my delikatnie m贸wi膮c zdezorientowani. M艂odzieniec siedzia艂 przy stole i czyta艂 gazet臋 popijaj膮c zio艂ow膮 herbat膮. My dalej stali艣my jakby lodowe pociski ugodzi艂y nas prosto w pier艣. Ch艂opak wsta艂 i zacz膮艂 przechadza膰 si臋 po komnacie z delikatnym u艣miechem na ustach. Otrz膮s艂em si臋, a mi臋dzy nami rozpocz臋艂a si臋 kr贸tka dyskusja.
- Kim jeste艣?! - zapyta艂em z niepokojem.
- Ja? Jestem jedynie materi膮 - odpowiedzia艂.
- M贸w po ludzku! - krzykn膮艂em.
- 艢miesz podnosi膰 na mnie g艂os?! - odwdzi臋czy艂 si臋 g艂o艣niejszym krzykiem - jestem w stanie jednym ruchem r臋ki powali膰 ca艂膮 twoj膮 weso艂膮 kampani臋!
- Kim jeste艣? - powt贸rzy艂em lekko przestraszony
- M贸wi膮 mi Ferumbras...
Nagle jeden z naszych wyda艂 okrzyk i rzuci艂 w stron臋 czarodzieja ognist膮 kul臋. Ten skin膮艂 r臋k膮 i zatrzyma艂 ognisty pocisk. Drug膮 r臋k膮 wytworzy艂 b艂yskawic臋, kt贸ra ugodzi艂a rycerza. Stali艣my przera偶eni... Nasze wszystkie plany, kt贸re przez tyle czasu omawiali艣my leg艂y w gruzach. Ferumbras zdawa艂 si臋 by膰 rozw艣cieczony. Jego oczy zap艂on臋艂y czerwonym kolorem. Nagle... us艂ysza艂em pot臋偶ny huk, kt贸ry zwali艂 si臋 na ziemi臋...

"Ferumbras pojawi艂 si臋 w swojej cytadeli na Kharos, wyczuwam pot臋偶ne zawirowania energii. Szykuje si臋 co艣 z艂ego!"
[...]
Ustawili艣my si臋 przed portalem i z niepewno艣ci膮 ruszyli艣my naprz贸d. Przenios艂o nas do komnaty. Od razu rzucili艣my si臋 w wir walki. Jak na dziadka z d艂ug膮 brod膮 o lasce w aksamitnych szatach, kt贸re z pewno艣ci膮 ogranicza艂y ruchowo, czarnoksi臋偶nik by艂 naprawd臋 偶wawy. Zakl臋cia 艣wista艂y mi臋dzy g艂owami. Ca艂y czas piszcza艂o w uszach od pot臋偶nych eksplozji. Nasi padali na posadzk臋 bez 偶ycia jeden po drugim. Arcymag jednak coraz bardziej opada艂 z si艂. W ko艅cu jego magiczna bariera zosta艂a prze艂amana, a jego cia艂o przeszy艂o kilkana艣cie mieczy. Czarnoksi臋偶nik pad艂 na ziemi臋 bez tchu. Stali艣my bezmy艣lnie jeszcze przez kilkana艣cie minut. Po kr贸tkim czasie jeden po drugim udawali艣my si臋 do teleportu. Podszed艂em do niego i ja. Wkroczy艂em w portal i...
[...]
Obudzi艂o mnie 膰wierkanie ptak贸w i radosne pokrzyki dzieci bawi膮cych si臋 na ulicach Thais. Po drugiej stronie domu jecha艂 w艂a艣nie orszak Queen Eloise. Najprawdopodobniej kr贸lowa jecha艂a na spotkanie z Tibianusem III...

Obudzi艂em si臋 z ogromnym b贸lem g艂owy, pi臋膰 dni po dacie zapisanej na g贸rze notatnika. Dzie艅 ten ca艂kowicie wymaza艂 si臋 z mojej pami臋ci. Nikt nie by艂 w stanie odpowiedzie膰 na pytanie "Co si臋 ze mn膮 dzia艂o 21.06.1248 roku?". Jednak sk膮d pojawi艂 si臋 ten wpis? Zosta艂 on zapisany moimi r臋koma? Czy by艂 on jedynie snem? Czy by艂a to mo偶e wizja rzeczywisto艣ci? Tylko, kt贸ra z nich jest prawdziwa?
Polecam nad tymi pytaniami pomy艣le膰 troch臋 g艂臋biej i zada膰 je sobie nie tylko przez pryzmat Tibii.
